obdarta do samego szpiku kości
o sercu
bijącym jak pusty eter
mimo braku krwi
aort tętnic doprowadzających tlen
zwyczajnie wątpi
gubi własne myśli
spaceruje na krawędzi dnia i nocy
gdy głowa trzymana w ręce
ma zostać rzucona na płaszczyznę spokoju
jej oczy są niezależną częścią
w sprzeciwie widoku jej działań
same ronią oceany niepokojów
przecież kończy się pora
podświadomych uśmiechów
bez szansy na dalszą głuchotę myśli
w pozorach harmonii
heraklitowej rzeki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz